sobota, 24 stycznia 2015

7. Lochy cz.3.

Tablica zleceń:
1. Niestety nie wyrobię się z one shot'em do końca tego tygodnia, ale myślę, że w następnym już zostanie dodany ;)
2. Za to, że nie będzie one shot'a dodaję rozdział 7.
3. Zapraszam do głosowania w ankiecie >w<
4. Miłego czytania!

- Krwiiiii! Dajcie mi...jego...KRWIII!
Usłyszałem przeraźliwy wrzask, gdy się obudziłem.
- Morda, do cholery! Jesteś na odwyku Vamp, opanuj się!
Ten głos był mi znany, nawet za bardzo. Spróbowałem otworzyć oczy, aby zorientować się w sytuacji. Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem bo światło dotkliwie mnie poraziło.
- Jesteś pewna, że nie mogę mu przyłożyć, żeby się w końcu zamknął?
- Będziesz bić bezbronnego?! - tym razem usłyszałem kobiecy głos.
- Jakieś pół godziny temu powalił naszego kolegę aby wypić jego krew i on jest niby bezbronny?!
- No...jest zakuty w łańcuchy!
- Pamiętaj Falcon - podparłem się na łokciach i oparłszy się o ścianę otworzyłem oczy - nikt w tym miejscu nie jest bezbronny.
- Jak się czujesz? - spytał Snake trzymając wcześniej wspomnianego Vamp'a za szyję.
- Jak trup - głowa bolała niemiłosiernie, tak samo lewa noga.
Czułem zapach krwi i to najpewniej mojej. Ściągnąłem maskę i kaptur po czym zacząłem sprawdzać skąd wydobywa się ciecz. Jak się okazało rana zasklepiła się już chwilę temu dzięki czemu życiodajny płyn przestał ze mnie wypływać. Pod palcami czułem zaschniętą krew, nie było to zbyt przyjemne, ale przeżywałem gorsze rzeczy.

Falcon przyglądała się mojej twarzy i wiedziałem, że jej uwagę najbardziej przykuwa moja blizna znajdująca się na lewym policzku - wkurzające. Pewnie zaraz zaczną się pytania: Skąd ją masz?
- Skąd- a nie mówiłem?!
- Nie muszę ci odpowiadać - warknąłem na dziewczynę i zmrużyłem oczy.
Nienawidzę takich sytuacji. Denerwuję się za każdym razem, gdy ktoś widzi tę bliznę. To małe cholerstwo na policzku jest nie do zniesienia. A zrobiłem je sobie przez czystą nieuwagę, mieszając jakieś chemikalia. Szczęście, że nie wypaliło mi reszty gęby.

Zmieńmy może temat, co? Powiem wam, kim jest Vamp. Żyje już od cholery i trochę a to dzięki temu, że jest wampirem. Snake wspomniał, że jest na odwyku. Nachlał się za dużo krwi i zaczęło go mdlić. Tracił przytomność i nie kontrolował odruchów swojego ciała. Jak pijak. Gdy pijał krew regularnie miał połyskujące czarne włosy i wyglądał na około 20 lat. Teraz są praktycznie białe i ma pełno zmarszczek a jego kły wystają poza jamę ustną. Myślę, że za niedługo dziadek go wypuści inaczej biedak zdechnie z pragnienia. A tak poza tym...strasznie się drze idiota jeden!

- Krwiiiiiiii!
- Weź go ucisz Snake, bo się drze jakby go ze skóry obdzierali!
- Nie, czek-
Falcon chciała go zatrzymać, ale w porę przywalić Vamp'owi w łeb. Ona naprawdę nie rozumie, że ludzie zamknięci w tym miejscu są naprawdę niebezpieczni. Głośniejszy nie znaczy słabszy, Vamp jest całkiem silny, gdyby napił się choć kilku kropel mojej krwi natychmiastowo odzyskałby siły i spokojnie przerwałby swoje kajdany.

Starłem krew z mojej twarzy i myślałem o założeniu maski, ale zrezygnowałem gdy ujrzałem, że jest przesiąknięta czerwoną substancją. Przytrzymując się krat wstałem i spróbowałem stanąć stabilnie, co uniemożliwiała mi lewa noga. Prawdopodobnie miałem stłuczoną którąś kość, jednak w obecnych warunkach nie mogłem jej w żaden sposób zabezpieczyć. Musieliśmy się stąd jak najszybciej wydostać. Czwarty poziom pilnowany był przez minotaury a my byliśmy obecnie na piątym. Tutaj jest o wiele gorzej. Korytarzy strzegą mureny lądowe. Wyglądają jak te, które żyją pod wodą jednak mogą się spokojnie poruszać na lądzie dzięki płucom. Dorastają do sześciu metrów długości a ich główną bronią jest błękitny gaz, który wypuszczają z pysków. Na mnie on nie działa, jestem odporny na wszelkiego rodzaju trucizny, ale inni zostaną sparaliżowani lub stracą przytomność przy kontakcie z tym gazem.

- Gdzie jest Shadow?
- Poszedł zorientować się gdzie jest wyjści- ej! A ty gdzie idziesz?! - Falcon była naprawdę zdenerwowana tą sytuacją.
Gdybym przeżywał coś takiego po raz pierwszy też bym się pewnie bał.
- Znaleźć go-
- Wróci po nas-
- Nie, nie wróci. Jak znam życie coś nas od siebie odgrodzi więc musimy jak najszybciej ruszyć za nim - mureny pewnie wyczuły już nasz zapach i tylko czekały aby nas wyłapać - czujesz jeszcze jego zapach, Snake?
Blondyn wysunął parę razy swój rozdwojony język.
- Taaa, ale nie tylko jego. Czuję mureny i jeszcze innych więźniów - trochę się skrzywił, ale momentalnie powrócił jego uśmiech - możliwe, że się dzisiaj zabawimy.

Wyjaśnię jeszcze jedną ważną rzecz. Cele nie są tutaj zamykane. Więźniowie chodzą gdzie im się żywnie podoba. Nie mogą opuszczać jedynie poziomów do których ich przydzielono. Skoro jesteśmy na piętrze piątym to możliwe, że znajdziemy Poisoner'a I. Nie byłoby źle, ale musiałbym się dostać do głównego korytarza aby skojarzyć drogę do jego celi.

I tak się kończą kary w tej szkole.

2 komentarze:

  1. Jest moc! XD W końcu! Nie wiem czemu, ale Vamp wydaje mi się śmieszny... XD Chce wiedzieć co dalej - czyli jak zwykle. =w= Czy się wydostaną? Na pewno! Ale czy nikt nie ucierpi? D: hdsjbsfjskf, no, tyle na temat. Aww.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę powiedzieć, że naprawdę ciekawe opowiadanie. Czuję tu takie pomieszanie Harrego Pottera z Fairy Tailem :D xD Nie wiem czemu tak mi się kojarzy, ale generalnie jest zajebiste. Skąd miałaś pomysł? I dlaczego właśnie tak? Postacie są genialne, już je polubiłam. Bardzo podoba mi się to, że nie zagłębiasz się w szczegóły tylko wyjaśniasz wszystko na bieżąco. Masz bardzo fajny styl:) Zupełnie nieznany dla mnie świat i charaktery teraz naprawdę nabierają konkretnych rysów. Czemu zaprzestałaś na 7 rozdziale? Będzie coś dalej? Dziękuję też za tak żywe komentowanie u mnie:* Cieszę się, że ostatni rozdział Serca w klatce dostarczył tyle emocji:D

    OdpowiedzUsuń