Znowu krótkie, ale chciałam się wyrobić. Dziękuję wszystkim za cierpliwość i wyrozumiałość ;)
Popatrzyliśmy na siebie z Shadow'em, po czym przenieśliśmy nasz wzrok na Snake'a i odpowiedzieliśmy równocześnie.
- Nie-
- No weźcie! Nie ma na to lekarstwa?! - błagał blondyn.
Westchnąłem ciężko i przeniosłem moją rękę na kark.
- Gdyby w twoim ciele znajdowała się choćby niewielka dawka to twój zgon nastąpiłby jakieś 10 minut temu - wyjaśniłem siadając na ławce i popijając kolejną dawkę cyjanku.
- Wykończysz się przez te trucizny, która to już butelka? - Shadow za bardzo się o mnie martwi.
- Trzecia, została mi jeszcze jedna-
- Pamiętam jak pierwszy raz tego spróbowałeś. Po trzech kroplach zarzygałeś połowę celi - po tych słowach Snake zaczął się psychicznie śmiać.
- Mam ci przypomnieć jak sokół Falcon prawie cię zjadł, gdy byłeś w formie węża? - odpowiedziałem wrednie.
- Wiem, że to ty mnie czymś uśpiłeś!
- A masz dowody?
- Ty cholero! - blondyn zawył z wściekłości i rzucił się na mnie.
Byłem na tyle zaskoczony, że nie udało mi się w porę zareagować i ten popapraniec przyszpilił mnie do ławki. Na jego twarzy ujrzałem...sadystyczny uśmiech. O nie! Tym razem nie wygrasz!
Zgiąłem nogi i z całej siły uderzyłem w brzuch Snake'a, odleciał kilka metrów i z wkurwem wymalowanym na twarzy zmienił się w anakondę. Ledwo wstałem a on oplótł moje ciało, szczególnie mocno zaciskając się na szyi. Z sekundy na sekundę traciłem oddech.
- Gh...S-snake!...Po...popierdoliło...cię?! - wychrypiałem próbując rozluźnić uścisk.
- To pytanie retoryczne? - zaśmiał się.
Mięśnie odmawiały mi posłuszeństwa, ale udało mi się sięgnąć do lewej kieszeni z której wyjąłem garść proszku. Z wielkim trudem wepchnąłem go do nozdrzy Snake'a.
- Co ty?! - chłopak (w obecnej sytuacji raczej wąż) nie wiedział co się dzieje.
Ale ja wiedziałem. Środek zaczynał działać i mój kolega powoli zasypiał, co mogłem wyczuć po rozluźniających się mięśniach. Jednak trwało to długo...no dłużej niż zwykle. Chyba za często stosowałem to na nim i skubany się uodpornił.
- Ty...psie...- Snake jęknął w ostatnim proteście i zasnął na dobre padając na ziemię.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że został w ciele węża, które ciągle mnie oplatało. Cóż...obecnie przygniatało. Czemu nie mógł się zmienić w coś lżejszego?!
- Sh-shadow? Pomógłbyś, co? - czułem, że zaraz popękają mi niektóre kości.
Czego on się nażarł, do cholery? Ostatnio nie był taki ciężki!
- Nie trudź się młody, ja mu pomogę - usłyszałem gruby, męski głos i poczułem zapach tytoniu...drogiego tytoniu.
- Profesor Wolfen? Co pan tu robi? - poczułem jak to wielkie cielsko zostaje ze mnie ściągnięte.
- Miło cię widzieć Poisoner, ale nie powinieneś być teraz na lekcji? - spytał z uśmiechem.
- Mógłbym się pana zapytać o to samo - powiedziałem obojętnie i przyjrzałem się mu.
Szary, lekki irokez, kilkudniowy zarost, zielone oczy. Na jego ubiór składa się znoszony mundur wojskowy, glany i naszyjnik z kłem. Jakieś znaki szczególne? Prawe oko zdobi blizna po trzech pazurach wilkołaka, a na plecach ma tatuaż przedstawiający wyjącego wilka. Skoro jest tu nauczycielem to musi mieć jakiś talent co by go uczniowie nie zabili i ma. Jest wilkołakiem.
Zawsze chodzi przy nim dwójka uczniów, którzy wybrali sobie go za mentora. Obecnie jest to Lupo (można powiedzieć, taka jego miniaturka) i Harpy(oboje mają po 15 lat), młodsza siostra Snake'a. W przeciwieństwie do braciszka jest normalna(przynajmniej z charakteru), a nawet nieśmiała. Ma brązowe, proste włosy do ramion i złote oczy. Nosi płową sukienkę na ramiączkach sięgającą do kolan a no kostce ma bransoletkę z piór i pazurów. Tak jak mój nierozgarnięty kolega, należy do tak zwanych zmiennokształtnych. Potrafi się zmieniać w harpię wielką lub harpię jako pół kobieta pół ptak. Z tego co słyszałem nadal nie radzi sobie z lataniem.
- Nie ma mnie na lekcji bo dostałem kilkudniowe zwolnienie, tak samo Lupo - tu zaciągnął się dymem.
- Więc...to już jutro, co?
- Powinieneś to zauważyć. Spójrz - tu pokazał na swoje kły, które były wydłużone - ja nad tym w miarę panuje, ale młody nie za bardzo.
Zerknąłem na miniaturkę Wolfen'a. Chłopak siedział w kącie skulony i strasznie dygotał.
- Przyszedłem po to co zwykle, lekcje zaraz się skończą i będziesz mógł polecieć na kwaterę po zamówienie-
Nagle urwał i zaczął czegoś nasłuchiwać. Po chwili do stołówki wpadła wściekła Falcon, ale gdy zobaczyła Wolfen'a lekko się opanowała.
- Niech profesor wybaczy, ale muszą tą trójkę na razie zabrać do-
- Co żeś znowu zrobił? - szepnął do mnie, nie zwracając uwagi na blondynkę.
- A bo ja wiem? Czepia się o jakieś pierdoły - odpowiedziałem szeptem.
- Nie jest kulturalnym obgadywać kogoś i to jeszcze w jego obecności - ach te arystokratki!
- Nigdy nie mówiłem, panienko, że jestem kulturalnym - stwierdził profesor zaciągając się kolejny raz.
- A w szkole obowiązuje zakaz-
- Słuchajcie, cała trójka. Snake...wstawaj wiem, że już nie śpisz. Po odprawie u dyrektora macie przyjść do mojego gabinetu. Czy to jest zrozumiałe? - spytał patrząc na każdego z osobna.
- Jest pan wredny! Może by mnie tu zostawili - biadolił przyjmując ludzką formę.
- Hej braciszku! - Harpy zawiesiła się na szyi blondyna i lekko uśmiechnęła.
- No hejo! Jak tam? Grzeczna jesteś? - chłopak pogłaskał ją i mocno przytulił.
Nigdy nie rozumiałem jak ten walnięty koleś kochający przemoc może być aż tak delikatny dla swojej siostry.
- Na pewno bardziej od ciebie - zachichotała wdzięcznie i wróciła do Wolfen'a.
- Ranisz mnie! Przecież też jestem grzeczny! Prawda, Falcon?
Blondynka posłała mu mordercze spojrzenie, ale ten nic sobie z tego nie zrobił tylko wygiął się do granic możliwości, żeby rozprostować kręgosłup.
- Shadow przen-
- Nie ma mowy! Idziemy główną drogą! - zaprotestowała dziewczyna.
Popatrzyliśmy po sobie.
- Ty mówisz poważnie? - zawahałem się przez moment.
- Oczywiście!
Miałem nadzieję, że nigdy więcej nie będę musiał tego widzieć...
- Shadow...bierz Snake'a i czekajcie na nas przed gabinetem-
- Mają iść z nami-
- Zamknij się idiotko! - nie wytrzymałem, jak można było kogoś tak głupiego wpuścić do tego budynku?!
Wolfen ciągle obserwował całe zdarzenie.
- Myślisz, że mnie zastraszysz?!
- Pójdę z tobą TĄ drogą, ale oni udadzą się bezpieczną. Już was tu nie ma! - krzyknąłem do chłopaków.
Falcon próbowała ich zatrzymać, ale deko się spóźniła. Popatrzyła na mnie zaniepokojona.
- Co masz na myśli mówiąc TĄ drogą?
Nadal strasznie mnie intryguje, jejciu! \o/
OdpowiedzUsuńNiecierpliwie czekam na dalszą część. C:
Na razie lubię Harpy i Snake'a :] I zgodzę się z panem powyżej intryguje XD
OdpowiedzUsuńNo dobra, kiedy kolejny rozdział? Czekam ze zniecierpliwieniem, co będzie dalej. Masz talent, więc pisz i wiedz, że nawet jeśli nie będę pisać komentarzy to obserwuję twojego bloga.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Naomi.
P.S. Co dalej? Proszę powiedz, nikomu nie powiem , obiecuje. :x
Spokojnie, rozdział już się piszę i może uda mi się go wstawić gdzieś w tym tygodniu.
UsuńI...nie powiem co będzie dalej =w=