Dziękuje za wszystkie komentarze ^^
I muszę zakomunikować, że...wyjeżdżam i nie będzie mnie do 29 sierpnia. Wierzcie mi, nie chce jechać, ale nie mam na to żadnego wpływu.
I jeszcze jedno. Ten rozdział mi cholernie nie wyszedł (w cholerę krótki T^T), następny będzie lepszy obiecuję!
- Ty...ty...ty...- Falcon była wściekła jeszcze bardziej niż w stołówce, ale nie mogła krzyczeć ze zmęczenia.
- Hehehe, ostrzegałem - byłem naprawdę zadowolony, że udało mi się ją wkręcić.
Tak sobie teraz przypomniałem, że nic o niej nie opowiedziałem. Może dlatego, że jest nudna. Typowa szlachcianka: dobre maniery, arogancka, wścibska, przewrażliwiona...dlaczego to zawsze musi być blondynka z długimi włosami? Błyszcząca zbroja (oślepnąć można), rapier ze złotymi zdobieniami i siedzące na ramieniu ptaszysko. Za pieniądze tatusia przyjęli ją do naszej szkoły. Z wielkim bólem serca muszę przyznać, że ta szlachcianka ma dosyć przyzwoite oceny. To mało powiedziane, ale 15 lat to już trochę za późno żeby zostać zabójcą. My z chłopakami zaczynaliśmy od 6, tak jak większość a i tak ze 3 lata jeszcze sobie tu posiedzimy. A ona przeskoczyła sobie parę klas i obecnie siedzi z nami. Czemu my, zawodowcy musimy siedzieć z nowicjuszką? To niesprawiedliwe!
Eh...nieważne, w końcu dotarliśmy do gabinetu dyrektora. Od razu wyjaśniam, droga nie była naszpikowana pułapkami, krwiożerczymi potworami czy gnijącymi trupami. Było to po prostu jakieś 6 tysięcy schodów w dół, a to męczy jeszcze bardziej niż podchodzenie pod górę...jeżeli nie chodzi się po górach, tak jak moja towarzyszka.
- Co tak długo? - znudzony Snake siedział po turecku przed drzwiami.
Naprzeciw niego siedział Shadow i...grali w pokera. Co tak długo?! Ja mu dam!
- Falcon się zmęczyła i-
Nie dokończyłem bo blondyna wbiła mi rękojeść rapieru w żebra. Zachłysnąłem się powietrzem i zgiąłem w pół. Po co ona nosi w szkole broń?
Nie miałem czasu się zastanawiać. Korytarz został oświetlony błękitnymi płomieniami a drzwi do gabinetu otworzyły się z głośnym skrzypnięciem. Dziewczyna podskoczyła przestraszona i chwyciła rękę Snake'a. Chłopak wyszczerzył zęby w łobuzerskim uśmiechu ukazując przy okazji swoje kły. Falcon momentalnie go puściła i stanęła wyprostowana. Widziałem jak drżą jej palce, bała się i dobrze, sama nas tu zaciągnęła. Chciała coś powiedzieć, ale blondyn ją wyprzedził.
- Panie przodem - mówiąc to ukłonił się lekko i wykonał zapraszający gest.
Blondynka ledwo przekroczyła próg, a całe pomieszczenie rozświetliły niebieskie płomienie i usłyszeliśmy znudzony głos.
- Poison, nie dostaniesz więcej cyjanku. Musisz poczekać do końca miesiąca - odezwał się starszy mężczyzna siedzący za dębowym biurkiem.
- A ty nowego biurka. Mógłbyś sobie kupić granitowe bo znowu przez przypadek je spalisz - odpowiedziałem siadając na krześle.
Te niebieskie płomienie są naszego dyrektorka. Nazywa się Blue Ghostlight i jest moim dziadkiem. Kiedyś (podczas kary) wypuściliśmy z lochów minotaura. Przez przypadek, ale i tak mieliśmy później przerąbane. Te same lochy czyściliśmy przez miesiąc. Oby teraz też się udało dostać na dół, bo mam tam załatwienie.
- Tak się składa, że uciekliśmy z lekcji a nasza koleżanka przyszła cię o tym zawiadomić dziadku. To co? Znowu czyszczenie lochów? - spytałem udawanym, cierpiętniczym głosem.
- Trzy dni powinny wystarczyć. Falcon ma sprzątać z wami-
- Co?! Ale dlaczego?! - dziewczyna była w szoku.
- Za zawracanie głowy pierdołami. Pilnujcie żeby-
- Nie wypuściła minotaura? - zaśmiał się Snake.
- Tak - powiedział po chwili zastanowienia - zaczynacie od jutra. Dzisiaj wam odpuszczę bo nasi przyjaciele wracają.
- Nas raczej nie będzie, Wolfen prosił nas o pomoc i zejdziemy dzisiaj-
- Weź pod uwagę również moje zdanie Shadow. Nie zamierzam tam iść bez żadnego przygotowania - wydawała się obrażona, a niech sobie będzie i tak musi się nas słuchać.
- Rany boskie, jesteś zabójcą i tobie jeszcze coś jest potrzebne? - zdziwiłem się trochę, że powiedział to akurat Ghostlight - lećcie już. Tylko macie wziąć mapy, nie chce żebyście się zgubili jak ostatnio.
- Jasne, Shadow do biblioteki - odwróciłem się, pstryknąłem w palce i...byliśmy już w tej skarbnicy wiedzy.
Hym ... coś mi mówi, że coś przeskrobią. Czekam na kolejny rozdział i proszę o trochę dłuższe notki. Proszę wstaw coś jak tylko będziesz miała możliwość.
OdpowiedzUsuńP.S. Zazdroszczę, że masz komentarze. Ja na swoich blogach, nie mam ich prawie wcale. + Życzę dużo weny.
P.P.S. Rozdział bardzo fajny. Świetnie zapowiada następny.
Pozdrowionka od Naomi!